09/03/2026
Pracowałem z koszykarzami przez wiele lat.
A teraz czytam, że 34-letni gracz Euroligi miał 10% szans na przeżycie.
Achille Polonara. Kadra Włoch. Fenerbahce Stambuł. Żona, dwoje małych dzieci.
2023: rak jądra. Operacja, chemia, wrócił na parkiet.
2025: ostra białaczka. Przeszczep szpiku. Śpiączka.
"Lekarze oznajmili mi, że na 90 proc. umrę."
Przeżył. Obudził się po 10 dniach. Na wózku, bez włosów, dużo lżejszy. Ale planuje wrócić do gry w marcu.
Dwie rzeczy mnie uderzyły.
Pierwsza: facet bez żadnej historii zdrowotnej. Omijały go nawet kontuzje. A tu combo. (To apropo "ja nie planuję chorować")
Druga: miał dostęp do najlepszej medycyny w Europie. Szpital w Bolonii. Dawca szpiku z USA, kompatybilny w 90%. Przeszczep. Śpiączka farmakologiczna żeby ochronić mózg.
To zadziałało. Bo miał do tego dostęp.
A gdyby nie miał?
Nie każdy gra w Eurolidze. Ale każdy może zadbać o to, żeby w razie czego nie szukać ratunku na ostatnią chwilę.
Nie chodzi o to, żeby żyć w strachu.
Ale o to, żeby mieć opcje zapasowe poza NFZ.
ZANIM będą potrzebne.