13/03/2026
Więcej wyrozumiałości nam wszystkim życzymy.
Kto to panu tak spierdolił?!
Czyli jak "profesjonaliści" oceniają siebie nawzajem.
Znacie to hasło? Z budowy?
Może i tak, ale ja dosyć często widzę to również w innych usługach.
Księgowość, prawo, podatki, właściwie wszędzie.
Klient zmienia specjalistę. Z różnych powodów, czasami współpraca się nie układa poprzez różnicę charakterów, czasami przez kasę, czasami jest po prostu bliżej po drodze do innego biura.
I tu nowy usługodawca, chcąc ułożyć sobie relacje z nowym klientem dokonuje "oceny".
"Łooo Panie. Jak on mógł założyć tę komandytową? Przecież to bez sensu.
Przecież tu jest ogromna odpowiedzialność!
I on się nazywa doradcą?"
"Ale jak to spółka cywilna? Czy on w ogóle wie, jakie to może mieć konsekwencje?"
Następuje akcja zwana: "czy on uprawnienia znalazł w paczce po czipsach?"
"przyszedł pan w ostatnim momencie, zanim stała się tragedia".
I klient jest kupiony - "i tak dobrze, że nic się nie stało, całe szczęście, że przyszedłem do tego mecenasa. Tamten może i wydawał się miły, ale jak ten mi tak mówi, to może rzeczywiście dobrze, że zmieniłem".
Z biegiem lat widzę, że rzadko kiedy istnieje jedna odpowiedź. Rozwiązań zazwyczaj jest kilka, równorzędnie dobrych lub podobnych.
Wybór jednego może wynikać z tego, co akurat na spotkaniu powiedział klient. Czy się komuś śpieszy, czy trzeba naprawiać problem, który już zaistniał.
Czynników jest sporo.
Ja np. zawsze na spotkaniach mówię, że spółkę z o.o. można założyć online, ale wtedy mamy ograniczenia co do treści umowy. I co z tego - większość klientów wybiera ten sposób, bo jest taniej, bo mamy do siebie zaufanie itd.
Z biegiem lat widzę wyraźniej, że nic nie jest czarno białe, a życie układa się raczej gdzieś na skali szarości.
Więc proszę - nie traktujmy innych z default'u jak debili, konowałów i szarlatanów.
Może wtedy będzie na tym naszym rozwijającym się polskim rynku troszkę przyjemniej.