02/02/2026
„KSeF ma zadyszkę, bo przekroczono typowy ruch”
Czytam, że przekroczony został „typowy ruch” w KSeF.
Typowy.
W pierwszym dniu roboczym obowiązkowego stosowania systemu.
Czyli – mówiąc wprost – ruch większy niż w czasie, gdy obowiązku jeszcze nie było.
To rzeczywiście zaskakujące zjawisko.
Trochę jakby powiedzieć, że autostrada ma zadyszkę, bo w poniedziałek rano pojawiło się więcej samochodów niż w niedzielę o 6:00.
Oczywiście rozumiem techniczne znaczenie tego komunikatu.
„Typowy ruch” to benchmark z okresu testowego, pilotaży, środowiska demo i wcześniejszego, ograniczonego użycia.
Tylko że:
👉 typowe użytkowanie KSeF właśnie się zaczęło.
👉 dziś był pierwszy realny dzień operacyjny dla tysięcy firm.
👉 a obowiązek odbierania faktur działa niezależnie od tego, czy infrastruktura ma „zadyszkę”.
W odpowiedzi wprowadzono limit logowań – raz na minutę.
Co brzmi trochę jak komunikat: „Prosimy podchodzić do cyfryzacji pojedynczo.”
A przecież mówimy o systemie, który ma obsługiwać masowe, zautomatyzowane procesy fakturowania w gospodarce.
Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak coś innego.
Jeżeli system już w pierwszym dniu roboczym przekracza „typowy ruch”,
to znaczy, że dotychczasowy „typowy ruch” nie był realnym testem tego, co miało nadejść.
A to rodzi poważniejsze pytanie:
czy infrastruktura była projektowana pod faktyczne zachowania rynku,
czy pod spokojny świat prezentacji PowerPoint?
Cyfryzacja podatków to nie aplikacja do sprawdzania pogody.
To krwioobieg gospodarki.
I dlatego zamiast śmiać się z „zadyszki”,
warto spokojnie zapytać:
czy testowaliśmy rzeczywistość,
czy tylko symulację rzeczywistości?