Małgorzata Bazan

Małgorzata Bazan Układam zespoły księgowe. Usprawniam komunikację biur rachunkowych z klientami oraz działów księgowych z zarządem.

Dzielę się przy tym swoim 20 letnim doświadczeniem w zarządzaniu biurem rachunkowym.

Moje dzieci są już w takim wieku, że same często coś gotują.Biorą przepisy i starają się robić wszystko tak, jak mówi pr...
05/06/2026

Moje dzieci są już w takim wieku, że same często coś gotują.
Biorą przepisy i starają się robić wszystko tak, jak mówi przepis (na papierze lub w thermomixie).
Obserwuję to z boku i – jak to ja – pokazuję jak coś można robić na skróty, co jest bez sensu napisane albo np. jak kroić coś lepiej.
Ale – co istotne – nauczona latami wcześniejszych doświadczeń nigdy się nie wcinam.
Tylko najpierw pytam, czy chcą, żebym im pokazała moje doświadczenie. Jak mówią, że NIE – nie odzywam się. Czekam.
Celem jest ugotowanie / upieczenie, a nie tylko robienie pod dyktando.
I pozwalam na to, żeby to trwało 3 razy dłużej niż wstępnie zaplanowałam, żeby był ten cały s*f w domu, który później niestety najczęściej nie jest idealnie doprowadzony do pierwotnego stanu i żeby być może nie wyszło.
Ale to co mnie totalnie zaskakuje to sposób, w jaki oni robią niektóre rzeczy.
Na przykład mój najstarszy syn zanim zacznie coś robić wyciąga WSZYSTKIE składniki na blat. Dla mnie było to bez sensu, bo szkoda miejsca, bo bałagan, później będzie na to lepszy czas (kiedy na przykład coś się będzie dusić) itd. – ale wiecie, że dzięki temu nigdy mu niczego nie zabrakło? Bo jak czegoś nie było, to jeszcze zdąży iść do sklepu albo zmienić danie!
Do dzisiaj nie umiem tak gotować i niestety... czasem w połowie gotowania okazuje się, że musze wprowadzić jakąś autorską modyfikację, bo jednak mam nie tą śmietanę, którą potrzebowałam, a na pierwszy rzut oka w lodówce widziałam przecież śmietanę! 😂
Mój syn lat 17 już dawno piecze ciasta lepiej niż ja. Być może właśnie dzięki temu, że mu się nie wtrącałam w proces (bo ja ewidentnie lepiej gotuję niż piekę 🤦‍♀️)
Zostawiliśmy więc taki domowy podział i ja już nic nie piekę. Ufam mu nawet w obszarze imprez rodzinnych.
Jednocześnie w sprzątaniu czy ogólnym prowadzeniu domu… no jeszcze trochę musi się podszkolić, choć jest w nieustannej praktyce 😁

Ale po co Wam to mówię?
Bo to piękna analogia do zespołu, ich mocnych i słabych stron, naszych mocnych i słabych stron i tego, że razem się dopełniamy, a nie rywalizujemy!

W swoim biurze na pewno masz też osoby, które są mniej doświadczone niż ty.
Może są na początku swojej drogi zawodowej.
Może wcześniej nie obsługiwały TAKIEGO klienta.
Czy przeszło Ci przez myśl, żeby im zaufać w jakimś procesie, który robią inaczej niż Ty?

Ja na przykład bardzo nie lubię pisać podsumowania spotkań.
Ciągle coś poprawiam i mi się wydaje, że o czymś ważnym zapomniałam.
Więc przestałam to robić – wyznaczyłam osobę do tego zadania. Początkowo oczywiście przed wysyłką czytałam i nanosiłam korekty, później już nie. Sam fakt, że nie przeczytam przed wysłaniem spowodował, że podsumowania były dużo fajniejsze niż wcześniej. Bo odpowiedzialność za efekt nie była już na mnie!
A najdziwniejsze dla mnie było to, że ktoś nienawidził prowadzić tych spotkań i wolał być po prostu w tle. Szok! Przecież to mój żywioł! Serio ktoś może tego nie lubić?

No właśnie.
Nie to łatwe co łatwe, ale co komu lekko przychodzi.
Tak w życiu, jak i w pracy.

Jak dogodzić klientom i pracownikom, żeby samemu nie zwariować? 🤯Wysyłasz klientowi genialną analizę na 3 strony A4, a o...
03/06/2026

Jak dogodzić klientom i pracownikom, żeby samemu nie zwariować? 🤯
Wysyłasz klientowi genialną analizę na 3 strony A4, a on się obraża, bo „chciał tylko wiedzieć, dlaczego tyle płaci”. Innemu odpisujesz krótko, w dwóch zdaniach – i też foch, bo poczuł się zlekceważony i żąda paragrafów.

Brzmi znajomo? Twoi ludzie w biurze mają dokładnie tak samo. Nie robią tego ze złośliwości – oni po prostu słyszą inaczej, niż Ty mówisz.

Ludzkie zachowania i potrzeby komunikacyjne genialnie porządkuje model DISC Persolog® (sama się z niego certyfikowałam! 🎓). Zobacz, czy rozpoznajesz te 4 typy u siebie:

🔴 Czerwony (Dominujący) – chce szybko, krótko i na temat. Liczy się tylko wynik i konkret. Nie pisz do niego elaboratów, bo zderzysz się z szorstką informacją zwrotną.

🟡 Żółty (Inicjatywny) – potrzebuje relacji i energii. Dla niego suchy komunikat to kara. Ma mnóstwo pomysłów, czasem zapomina o ustaleniach, a biznes robi przez relacje.

🟢 Zielony (Stały) – potrzebuje czasu, spokoju i bezpieczeństwa. Nagła zmiana paraliżuje go na pół dnia. Musi się z tematem „przespać”, zanim podejmie decyzję.

🔵 Niebieski (Korygujący) – żywi się procedurami, faktami i tabelkami. Bez szczegółów czuje, że stąpa po polu minowym. Zasady i analizy to jego drugie imię.

Kiedy komunikujesz się z ludźmi tylko w swoim stylu, trafiasz idealnie wyłącznie do tych, którzy są Twoim lustrzanym odbiciem. Reszta czuje się zagubiona albo przytłoczona.

Dopasowanie komunikatu to czysta biznesowa kalkulacja: 5 minut więcej na sformatowanie polecenia pod daną osobę = 5 godzin mniej poprawek i frustracji w biurze.

Kiedy to zrozumiesz, przestaniesz brać nieporozumienia do siebie. Oni po prostu nadają na innych falach!

Którego koloru masz najwięcej w swoim zespole, a który klient najbardziej podnosi Ci ciśnienie? Daj znać w komentarzu! 👇

Przecież mówiłam to po polsku! Wyraźnie! I wszyscy potakiwali!Znasz ten moment, kiedy rzucasz na spotkaniu hasło do zesp...
02/06/2026

Przecież mówiłam to po polsku! Wyraźnie! I wszyscy potakiwali!

Znasz ten moment, kiedy rzucasz na spotkaniu hasło do zespołu, widzisz rząd potakujących głów, a trzy dni później dostajesz coś zupełnie innego niż realizacja zadania, które jak się wydawało „ustaliłaś”? Nie przez przypadek napisałam „ustaliłaś” a nie zleciłaś, bo dla pewności dopytałaś, czy wszystko jest jasne i zrozumiałe.

Czasem to będzie elaborat na trzydzieści stron (choć chodziło o prostą tabelkę), drugim razem zamknięcie tematu po łebkach w pięć minut (skrótem myślowym, którego nikt nie rozumie), a jeszcze innym zespół zrobił coś zupełnie innego, ale za to z pełnym zaangażowaniem. 😁
I w Twojej głowie odpala się znajomy głos: „No nie, czy ja naprawdę muszę wszystkiego pilnować sama? Przecież wyraziłam się jasno!”

Otóż to.
Jasno – ale z Twojej perspektywy!

W biznesie i w życiu często wpadamy w pułapkę myślenia, że komunikacja działa jak rzut piłką: ja rzucam komunikat, a ty go łapiesz. Liniowo. Tymczasem w rzeczywistości ty mówisz: „Zajmijcie się projektem ### dla klienta yyy”, a Twój zespół słyszy to przez filtry swoich doświadczeń, lęków, tempa pracy i charakteru. I uwierz mi – bardzo rzadko słyszy dokładnie to, co Ty chcesz przekazać.
Bo rzeczywistość przypomina raczej rozmowę o robieniu porządku w pokoju u dzieci.
Dla jednego „porządek” to gruntowne posprzątanie, łącznie z odkurzeniem czy myciem podłóg. Dla innego – wrzucenie zabawek pod łóżko, żeby nie stały na przejściu. 🤷‍♀️
I żadna z tych osób nie robi tego złośliwie. Po prostu ich mózg działa na innych falach i mają inne doświadczenia niż Ty.

Jeśli chcesz prowadzić biuro lżej, pierwsza rzecz do wyrzucenia z Twojej głowy to założenie, że cokolwiek jest „oczywiste” dla drugiej osoby.
Zamiast się wkurzać i powtarzać: „Przecież mówiłam…”, sprawdź, co faktycznie zostało usłyszane. Jak to zrobić? To proste (a zarazem bardzo trudne…)!
• Przestań pytać: „Czy wszystko jasne?” (bo najczęściej, zwłaszcza na początku pracy w tym obszarze, usłyszysz tylko mechaniczne „tak”)
• Zamiast tego zapytaj: „Jak zamierzasz się za to zabrać?”, „Jak będziesz to robił” albo „Czego potrzebujesz, żeby to zamknąć?”
• Dla pewności dopytaj: „Czy czegoś Ci brakuje do tego, żeby to zrobić? Widzisz tu jakieś przeszkody?”
• Na koniec (tak dla pewności 😊 ) zapytaj „Co będzie efektem końcowym tego zadnia?” albo coś w stylu „Co, komu i na kiedy wg Ciebie powinno być przekazane / wysłane?”
• I SŁUCHAJ!
Zapewniam Cię, że na początku się zaskoczysz.
Pamiętam swoje „Acha” momenty, typu: Serio? Ja coś takiego powiedziałam?
I tu KLUCZOWA rzecz – staraj się nie irytować, że ktoś coś źle zrozumiał, albo co gorsza, że nic nie rozumie, tylko dopytaj „To ciekawe, co powiedziałeś/aś. Po czym usłyszałeś/aś, że właśnie o to mi chodziło”?

Sztuka zarządzania zaczyna się tam, gdzie kończy się zakładanie, że wszyscy myślą dokładnie tak samo jak Ty.

Brałam ostatnio udział w warsztatach dotyczących budowania marki osobistej. Aby się przygotować do warsztatów miałam za ...
29/05/2026

Brałam ostatnio udział w warsztatach dotyczących budowania marki osobistej. Aby się przygotować do warsztatów miałam za zadanie porozmawiać z kilkoma klientami i uzyskać od nich odpowiedzi na 4 pytania:
1. Co się wydarzyło, że zaczęli w ogóle szukać pomocy?
2. Co było dostępne na rynku, ale nie spełniło ich oczekiwań?
3. Co konkretnie się zmieniło po / w trakcie naszej współpracy?
4. Dlaczego wybrali akurat mnie.

Później musiałam zrobić z tego kompilacje (dzięki wykorzystaniu chata) i ten „wsad” był bazą do pracy na warsztatach.
Bardzo ciekawe doświadczenie – polecam wam wszystkim, nawet jeżeli nie bierzecie udziału w takich warsztatach!
Słuchałam moich klientek ze wzruszeniem i bardzo mocno uświadomiłam sobie, że moje marzenie się realizuje. Inspiruję właścicieli biur rachunkowych do rozwoju i do zmiany swojego życia zawodowego.
Ale w czasie tych warsztatów dostałam też feedback dotyczący aktualnego statusu mojej marki osobistej – tego co po niej widać, czego nie widać, co ona mówi ale też czego nie mówi. Jednym z bardzo ważnych kawałków tego feedbacku było stwierdzenie, że dużo na swoich social mediach pisze o tym, co robią inni, a mało jest informacji o tym, co ja robię.

Postanowiłam więc to zmienić i uaktualnić trochę informacje o mnie.
Pracuję z właścicielami biur rachunkowych indywidualnie (jako mentor), ale też grupowo, prowadząc autorskie warsztaty Mentorskiego Mastermind (dedykowane dla właścicieli biur rachunkowych).
Dlaczego tak i z czego to wynika?

Podczas indywidualnej pracy mentoringowej widzę, jak bardzo doskwiera im samotność w roli lidera w swoim biurze. Nie mają z kim przegadać pomysłów, decyzji czy wątpliwości dotyczących kierunku, w którym zmierzają. I oczywiście ja jestem jedną z osób, z którą mogą się skonsultować, ale czasem mam wewnętrzny niedosyt tego, że ja pokażę im tylko jedną perspektywę. Moją. Ona oczywiście wynika z doświadczeń moich i moich klientów, natomiast nadal jest moja.
Tak powstał pomysł na stworzenie przestrzeni na myślenie strategiczne i zarządcze, na które po pierwsze brakuje nam czasu na co dzień, a po drugie nie mamy z kim się skonsultować. Projekt Mentorskiego Mastermind. Zapraszam do niego tylko właścicieli biur rachunkowych, którzy chcą się rozwijać i są otwarci na dzielenie się wiedzą i doświadczeniem, a także gotowi przyjąć feedback. Regularność tych spotkań (2 godziny raz na 2 tygodnie) i czas trwania cyklu (6 miesięcy) gwarantują, że łatwiej jest osiągnąć cel, który każdy uczestnik wyznacza sobie na początku warsztatów.
Z informacji, które uzyskałam podczas wywiadu od uczestników projektu wiem, że to bardzo skuteczny i intensywny sposób pracy nad rozwojem.

Jeżeli więc jesteś właścicielem biura rachunkowego i chcesz rozwijać siebie i swoje biuro, to zapraszam Cię na warsztaty mastermind lub indywidualną pracę mentoringową😊
Najbliższa grupa Mastermind rusza dopiero 8.09, ale dostępnych jest maksymalnie 10 miejsc, więc jeżeli jesteś zainteresowana/y to zapraszam już dziś do zarezerwowania sobie miejsca.

Chcesz dołączyć do grona Prekursorów Zmian?Albo znasz kogoś, kto wg Ciebie powinien?Badam przyszłość branży biur rachunk...
28/05/2026

Chcesz dołączyć do grona Prekursorów Zmian?
Albo znasz kogoś, kto wg Ciebie powinien?
Badam przyszłość branży biur rachunkowych – i zależy mi na tym, żeby to zrobić rzetelnie.

Ostatnio uczestniczyłam w konferencji, na której 5 organizacji zrzeszających biura rachunkowe, tj: SKwP, OSCBR, KIBR, SWBR oraz Fundacji WIRBR postanowiły wspólnie zawalczyć o zmiany w przepisach. Bo w kupie siła. Nasza branża dynamicznie się zmienia, a nasze usługi zyskają w najbliższym czasie zdecydowanie inny kształt.
Nie trzeba prowadzić biura rachunkowego, żeby zobaczyć, że klasyczna usługa księgowa odchodzi do lamusa. Pytanie brzmi: CO DALEJ?
Jak zmieni się zawód księgowego? Ilu księgowych straci pracę albo się przebranżowi? Co będzie „robić się samo”, a który element procesu będzie wymagał człowieka? Czy biura rachunkowe staną się niepotrzebne? Możemy tak wymyślać i wymyślać, a pytań nie będzie końca.
Jedno jest pewne. Będzie inaczej.

Samo przyglądanie się zmianom to dla mnie za mało. Chcę pójść o krok dalej.

Inicjuję duże badanie rynku, które odpowie na kluczowe pytania:
❓Jaki jest realny kierunek rozwoju biur rachunkowych?
❓Co będzie główną wartością usług biura rachunkowego?
❓Albo głębiej – co będzie usługą biura rachunkowego?
❓Czego najbardziej dziś potrzebujemy jako właściciele i managerowie, żeby za kilka lat nie obudzić się z ręką w nocniku?
❓Nad czym musimy pilnie pracować, by podnosić jakość całego sektora?
❓Jakie widzisz zagrożenia dla naszej branży?

Oprócz planowanej przeze mnie szerszej ankiety, kluczowym elementem projektu będzie Raport Prekursorów Zmian. Do tego prestiżowego, rozszerzonego badania chcę zaprosić dokładnie 100 wyjątkowych biur rachunkowych, w podziale na: 🌱 34 małe biura (zatrudniające kilka osób) 🌿 33 średnie biura (z zatrudnieniem około 10 – 30 osób, jednooddziałowe lub z max 3 lokalizacjami) 🌳 33 duże biura (zatrudniające powyżej 30 osób, ogólnopolscy gracze, rozbudowane struktury)

Co oznacza udział w grupie 100 Prekursorów?
Oprócz wypełnienia ankiety, przeprowadzę z Tobą krótką rozmowę (wywiad pogłębiony), a Twoje biuro oraz Ty – jako właściciel/ka – zostaniecie oficjalnie wskazani w raporcie końcowym jako współautorzy publikacji. To doskonała okazja by mieć wpływ na przyszłość naszej branży.
I TERAZ UWAGA – bo tu najważniejszy kawałek tej wiadomości!!!!

> Jeśli prowadzisz biuro rachunkowe i chcesz mieć realny wpływ na to, jak będzie wyglądała nasza przyszłość – odezwij się w komentarzu (napisz też do której grupy należysz).
> A może znasz właściciela biura, którego głos powinien zostać usłyszany? Napisz dlaczego tak uważasz, za co go podziwiasz albo inne uzasadnienie swojej propozycji i oznacz go w komentarzu.

Możesz też udostępnić ten post dalej, bo moje zasięgi na pewno nie są tak duże, żeby dotrzeć do wszystkich.

Odezwę się w wiadomości prywatnej do wybranych osób ze szczegółami.
Przyszłość branży dzieje się TERAZ.
Zbudujmy ją wspólnie! 💪 🤜🤛

Świat motocyklistów to bardzo ciekawe środowisko. Kiedy mijają się na drodze zawsze podnoszą rękę jako gest wspólnoty i ...
20/05/2026

Świat motocyklistów to bardzo ciekawe środowisko.
Kiedy mijają się na drodze zawsze podnoszą rękę jako gest wspólnoty i przynależności.
Nie ma znaczenia czy jedziesz najnowszym ścigaczem czy zdezelowaną 50-tką.
Należysz do SPOŁECZNOŚCI MOTOCYKLISTÓW.
Jestem osobą bardzo społeczną, towarzyską, wręcz przyjacielską, ale nawet na mnie zrobiło to ogromne wrażenie.
I wzbudziło mnóstwo pozytywnych emocji. Serio – super sprawa mijać tych wszystkich ludzi i czuć „braterstwo”.

Ostatnio przechodząc chodnikiem z moim partnerem zauważyliśmy fajny motocykl, który miał dość nietypowo rozwiązaną tylną kanapę.
Zatrzymaliśmy się, przyjrzeliśmy się i wymieniliśmy między sobą kilka zdań, na temat ciekawego rozwiązania.

Od razu podeszła do nas kobieta rozmawiająca obok przez telefon.
Okazało się, że to jej motocykl.
Przerwała rozmowę, po to, żeby z nami porozmawiać o swoim motorze.
Gdzie to wszystko zamawiała, co się sprawdza, dlaczego tak wybrała, co jej to daje i co wcześniej się nie sprawdziło. Poza kanapą pokazała nam jeszcze kilka ciekawych rozwiązań, które miała zamontowane 😊
Po chwili rozmowy poszliśmy dalej, rozmawiając o różnych ciekawych patentach, które są na tym rynku.

Ale to co najdłużej ze mną zostało to otwartość kobiety na podzielenie się swoim doświadczeniem.
Obca w sumie osoba dawała nam TIPy co warto, a czego nie warto robić, co warto kupić polskie, a co … jak się okazuje po latach użytkowania całkiem dobrze sprawdza się z Ali…

Będąc częścią społeczności, chcesz dla niej jak najlepiej.
Nie masz problemu z dzieleniem się doświadczeniem.
Jakież to piękne 😊
Dla mnie – naturalne w wielu obszarach życia.
Po co testować wszystko samemu, tracić czas i pieniądze.
Dzielmy się swoimi doświadczeniami – to jest mega wartość dla innych.

Kiedy czytam opinie na temat jakiegoś produktu czy usługi rzadko przemawiają do mnie te SUPER komentarze. Mam pewność, że część z nich jest dla podbicia. Część pewnie nawet płatna.
Ale kiedy czytam negatywne, lub takie pół na pół to czuję, że są autentyczne.
I to z nich wyciągam wnioski.

Tak samo mam w biznesie.
Kiedy przedsiębiorca mówi mi, że nie ma reklamacji na swoje usługi …..
Nie wierzę.
Nie ma doskonałych ludzi. Każdy popełnia błędy.
A jak zatrudniasz pracowników i nie masz reklamacji – to kłamiesz, albo nie wiesz co się u Ciebie dzieje.

Tak jak w budowlance – nie ma takiego fachowca, który czegoś nie spier…niczy
Ale skala ma znaczenie.
Drobne wtopy i to co z nimi robisz, albo jak o nich mówisz są dla mnie dowodem „ludzkości” podejścia. Autentyczności.
Doskonałość – to dla mnie ściema.
Sorry.
Bo jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.

Weszłam w weekend na Temu. Jak to bywa z platformami zakupowymi – podpowiedziało mi kilka rzeczy, które mogą mi się spod...
18/05/2026

Weszłam w weekend na Temu.
Jak to bywa z platformami zakupowymi – podpowiedziało mi kilka rzeczy, które mogą mi się spodobać.
I wiecie co? Ja wiem – tanie rzeczy.
Ja wiem – tani i masowy serwis.
I wiem, że już nikt tam nie robi zdjęć produktowych tylko generuje je przy użyciu AI i jakiś dostępnych „modelek” do wyboru.
Ale czy serio to musi się aż tak degenerować?
Czy sprzedawcy zakładają, że już nikt nie zwraca uwagi na to jak faktycznie coś prezentuje się na modelce tylko patrzy mniej więcej jaki ma kolor? Tak się czułam.
Za 30 zł – to nie będę „wybrzydzać”? No jednak ja będę. Nie kupiłam tego cuda.

Automatyzacja procesów sprzedaży online na pewno bardzo pomaga.
Pewnie na Temu zdjęcia już dawno nie były robione aparatem, tylko generowane.
Ale mam wrażenie, że były jednak przygotowywane z większą dbałością o odbiór, bo miały udawać prawdziwe zdjęcia. A teraz? Mają już na klienta, że tak powiem, wy…ane.
Pośmiałam się, pokazałam dzieciom żenadę i zamknęłam aplikację.

Ale moje myśli rozszerzyły się na naszą branżę (biura rachunkowe).
Bo to oczywiście dość przerysowany przykład, ale można go doskonale odnieść do nas.
Mam wrażenie, że niektórzy myślą, że jak weszło AI (czy KSEF, a wcześniej OCR) to my już nic „ręcznie” nie robimy. Bo przecież księgowość w podstawowym rozumieniu to wprowadzanie danych i liczenie podatku. Więc jak dobrze skonstruujemy automat to wystarczy. Może nawet automat będzie lepszy od człowieka.
W wielu obszarach tak.
Automatyzacja pomaga w księgowości. Pomaga nam też prowadzić ten biznes.
Dba o proste i powtarzalne czynności i procesy pewnie lepiej i taniej, niż człowiek.
Bardzo dobrze pilnuje, żebyśmy o niczym nie zapomnieli.
Globalnie - niekorzystanie z automatyzacji i optymalizacji pracy jest nierozsądne.
Ale w tym wszystkim nie chodzi o to, żeby bezrefleksyjnie ufać automatom w każdym obszarze. Jako klient nie chcę kupić „przetworzenia dokumentów przez automat”. Chcę czuć, że po drugiej stronie ktoś to dobrze zaplanował i regularnie pilnuje, żeby automat nie wypaczył procesu.
I wie co się u Klienta dzieje, żeby móc z nim porozmawiać o jego biznesie i wskazać na istotne elementy czy zagrożenia.

Niestety głosy o eliminacji człowieka z księgowości słyszę nie tylko od klientów.
Niektórzy właściciele też mówią, że „u nich wszystko robi się już automatycznie, dziewczyny nic nie muszą księgować, pewnie zwolnią połowę albo większość.
Będzie taniej, szybciej i bezpieczniej” No same plusy, zero minusów! Jak filet! 😊

Nie jestem zwolennikiem archaicznej księgowości.
Ale też nigdy nie lubiłam procesów księgowych, w których nie było miejsca na czynnik ludzki i w których klient jest tylko trybikiem w machinie biznesu.
Wartość księgowości leży gdzie indziej i jeszcze przez jakiś czas automat nie zastąpi naszego doświadczenia

Więc nie pozwólmy, by te wszystkie nowości wypaczyły naszą usługę tak, jak prezentowanie ubrań na Temu.

Ostatnio znajomy poprosił o mnie o pomoc.Jest prezesem fundacji działającej w obszarze kultury i sztuki. Kiedyś zrobił k...
12/05/2026

Ostatnio znajomy poprosił o mnie o pomoc.
Jest prezesem fundacji działającej w obszarze kultury i sztuki. Kiedyś zrobił kilka większych projektów, ale od pandemii ... nic się nie działo. Fundacja nie zarabia, więc też od 2 lat nie ma księgowości, bo biuro rachunkowe nie chciało pracować za darmo (to zrozumiałe), a kumpel nie miał też pieniędzy, żeby rozpocząć likwidację fundacji.
No więc – pojechał na przeczekanie.
Teraz sąd się upomniał… a biuro rachunkowe nie miało czasu, bo mają teraz dużo pracy, dodatkowo całe zamieszanie i ilość zamieszania związana z wdrożeniem KSEFem itd., więc dało podwójną stawkę.
Znajomy nie chciał dokładać prywatnych pieniędzy do fundacji, więc poprosił mnie o pomoc. Przygotowałam mu tym razem „po znajomości”.

Znasz tą sytuację?
Klient zaniedbał, niech płaci!
Nie stać go było na księgowość, więc samo sprawozdanie to nie jest „rozliczenie godzinowe”!
Nadrabianie księgowości na ostatni moment, czy odkręcanie zabagnionej księgowości to nie są nasze „ulubione zadania”. Dlatego żeby ich nie robić dajemy klientom wyższą, zaporową cenę. Skoro mam się męczyć, to muszę chociaż coś na tym zarobić.

Podobnie jest oczywiście w innych branżach.
Spróbuj zlecić „małą pracę budowlano – remontową”, bo musisz coś poprawić albo zrobić „na już”. Zakładam, że też nie dostaniesz takiej samej ceny, jaką byś dostał, gdybyś zaplanował te prace z wyprzedzeniem.

Czy prezent kupiony na ostatni moment – nieidealny, albo droższy, bo kupiony tam, gdzie był po prostu dostępny!

I wiecie co? Doskonale to rozumiem! Sama tak robiłam i robię! Bo przecież biznes to nie instytucja charytatywna. Jeżeli mam rzucić inne projekty i zająć się ratowaniem czyjegoś tyłka, to daję wyższą cenę, bo ona rekompensuje mi niewygodę i presję czasu.

I po co o tym piszę?
Nie po to, żeby się pochwalić, że pomogłam znajomemu w trudnej sytuacji, bo rozumiem, dlaczego dostawał wyższą stawkę.

Chcę Wam pokazać korelację.
Tak jak doskonale rozumiemy to w tą stronę i dajemy cenę razy dwa za gaszenie pożaru, tak często nie widzimy, że w obszarze zarządzania ludźmi idziemy na dokładnie takie samo „przeczekanie”, jak to zrobił mój znajomy. I tu wtedy też są wyższe koszty!
Frustracje pracownika lub całego zespołu, zwolnienie się pracownika, czas na tłumaczenie, długotrwałe wdrażanie zmian itd. To kosztuje.

Po co teraz poruszać trudną rozmowę z pracownikiem. Boję się, że może się poczuć urażona i się zwolni. Dlatego … zostawię na razie tak jak jest. Poczekam na lepszy moment.

Nie będę teraz wdrażać zmiany, którą mam zaplanowaną od dawna, bo zespół jest przemęczony KSEFem. Dlatego … zostawię na razie tak jak jest. Poczekam na lepszy moment.

Nie mam teraz czasu na rozwój siebie jako lidera. To nie są najpilniejsze sprawy. Ledwo się wyrabiam z moimi zadaniami, a ciągle jeszcze są jakieś zmiany! Dlatego … zostawię na razie tak jak jest. Poczekam na lepszy moment. ☹

Nie czekaj.
Później będzie tylko drożej, a koszty poniesiesz nie tylko Ty.
Tym bardziej, TERAZ zapraszam na swoje warsztaty 😊

Co jest trudniejsze: nauczyć managera księgowości, czy księgową zarządzania?Często w rozmowach z właścicielami biur rach...
08/05/2026

Co jest trudniejsze: nauczyć managera księgowości, czy księgową zarządzania?

Często w rozmowach z właścicielami biur rachunkowych rozmawiamy o tym, jakie kompetencje ma mieć osoba zarządzająca zespołem (czytaj: ich manager czy lider zespołu).
I wymieniają wiele cech - często oczywiście swoich, ale też takich, których im brakuje i postrzegają to jako element do pracy nad sobą.
Nasza wypracowana lista to: stanowczość ,asertywność, wiedza o zarządzaniu, relacyjność, otwartość, wyrozumiałość, systematyczność, dobra organizacja pracy, pozytywne nastawienie, odpowiedzialność, znajomość nawyków i z zasad w organizacji, znajomość umowy i obsługi klienta, identyfikowanie się z firmą, doświadczenie, umiejętność słuchania innych (i pomysłów innych), chęć zarządzania ludźmi, nie bycie zgryźliwym, wymyślanie i wdrażanie usprawnień, szerokie myślenie, uczenie się na doświadczeniach (swoich i cudzych) i umiejętność dawania i przyjmowania feedbacku.
Zawsze pada też: MUSI MIEĆ WIEDZĘ MERYTORYCZNĄ.

No musi – ale jaką?
Jestem zwolennikiem teorii, że moi pracownicy mogą, a nawet powinni wiedzieć więcej niż ja w obszarach swojej specjalizacji. Oni mają jedną główną specjalizację i kilka pobocznych. Ja – wiele równie ważnych. Księgowość, kadry, płace, HR, zarządzanie ludźmi, negocjacje, prawo, sprzedaż, planowanie strategiczne... i można by tak wymieniać i wymieniać. Nie da się mieć wszystkich na bardzo wysokim poziomie. Jak ktoś myśli, że tak ma, to powinien się temu bliżej przyjrzeć.

Według mnie rolą dobrego zarządzającego nie jest być najlepszym specjalistą od wszystkiego.
Dostęp do Internetu sprawia, że nie musimy znać wszystkiego na pamięć – wystarczy wiedzieć, gdzie szukać informacji. Podobnie jest z zarządzaniem: lider nie musi być ekspertem w każdej dziedzinie, ale musi wiedzieć, gdzie kryją się ryzyka, kogo zapytać w razie eskalacji oraz jak ocenić jakość wykonanej pracy. I powinien umieć wszystko tak zorganizować, żeby specjaliści mogli dobrze wykonać swoją pracę.

W praktyce zarządzający powinien wiedzieć wystarczająco dużo, żeby:
• rozumieć cel pracy zespołu,
• zadawać dobre pytania,
• oceniać ryzyka,
• widzieć zależności między zadaniami,
• ustalać priorytety,
• podejmować decyzje organizacyjne,
• rozliczać efekty, a nie tylko czynności,
• umieć ocenić, czy ma właściwą osobę do danego zadania i czy pod płaszczykiem profesjonalizmu nie są robione jakieś kompletne bzdury…

Ale nie musi znać każdego szczegółu technicznego tak dobrze jak specjalista.

No przez wiele lat się zastanawiałam co jest łatwiejsze.
Nauczyć dobrego managera kompetencji niezbędnych do pracy w biurze rachunkowym, czy nauczyć dobrą księgową kompetencji niezbędnych do bycia managerem…

Jak uważacie?

Zastanawiacie się czasem kto kupuje te zdechłe, czasem podgnite marchewki w marketach?Albo jajka, w których kilka jest t...
05/05/2026

Zastanawiacie się czasem kto kupuje te zdechłe, czasem podgnite marchewki w marketach?
Albo jajka, w których kilka jest trzaśniętych?
Na przykład moje dzieci, kiedy uczyły się robić zakupy 😂

Ale od początku…
Kilka dobrych lat temu postanowiłam, że proste zakupy mogę już zlecać moim dzieciom.
No więc zrobiłam listę, upewniłam się, że jest czytelna (moja mama pisała tak nieczytelnie, że z paniami w sklepie czasem się zastanawiałyśmy co jest na tej liście 😂), dałam gotówkę z lekką nadwyżką i wysłałam syna do sklepu.
Kiedy przyszedł i zobaczyłam zakupy – podniosło mi się ciśnienie. 😖
Półzgnite marchewki, które już dawno nie powinny leżeć w sklepie, 10 jajek, z czego tylko 6 w całości (nie wiadomo, czy w sklepie już były stłuczone, czy transport do domu był… mało delikatny) i wiele rzeczy z bardzo krótkim terminem ważności. Wrrrrrrr

Po pierwszych emocjach przyszła refleksja – może on nie wie, że jajka trzeba sprawdzać?
I że warzywa wybiera się ładne, a nie pierwsze z brzegu, i co to w ogóle znaczy „ładne”?
Wyszła z tego bardzo ciekawa rozmowa rozwojowa, z której skorzystało również jego rodzeństwo. Od tego czasu zawsze kupują ładne warzywa, a jak nie są pewni co to znaczy np. dobre mango to pytają 😊

Tak samo się czasem dzieje w naszych biurach.
Wydaje nam się, że niektóre rzeczy są oczywiste.
Jak na przykład zaksięgowanie dokumentów czy zamknięcie miesiąca.
A później się okazuje, że nikt nie wspominał, że trzeba sprawdzić rozrachunki albo na przykład kompletność dokumentów dostarczonych przez klienta.
A zatrudniłaś samodzielną księgową!
I kiedy zwracasz uwagę pytając: „Dlaczego nie zweryfikowałaś, czy jakieś rozrachunki Ci nie wiszą? Przecież od razu byś wiedziała, że nie masz kompletu faktur sprzedaży, bo widziałabyś tą zaliczkę na koncie!” słyszysz w odpowiedzi: „Nikt mi nie mówił, że mam sprawdzać rozrachunki. W poprzednim biurze robiliśmy rozrachunki później, po policzeniu podatków.”
I jak się zachować?

Możesz się wkurzać – ale to niewiele zmieni na przyszłość.
A możesz się zastanowić, dlaczego tak się wydarzyło i coś zmienić w komunikacji!

Po pierwsze nie zakładaj, że coś jest oczywiste.

Najpierw daj jasne wytyczne, jak w Twoim biurze wygląda dany proces.
Na przykład, kiedy i jak informujesz Klientów o podatkach do zapłaty albo jak wygląda u Ciebie proces zamknięcia miesiąca czy roku.
Uwierz mi – coś, co dla Ciebie jest oczywiste komuś innemu w ogóle może nie wpaść do głowy jako element procesu.
Z czasem (i większym doświadczeniem pracowników) wystarczy dopytać jakie będą kolejne kroki i co będzie efektem, po którym pozna, że zadanie jest dobrze wykonane.

W ten sposób nie tylko spowodujesz, że zadania będą dobrze wykonywane. Jeżeli Ty tak będziesz postępować, jest duże prawdopodobieństwo, że Twoi pracownicy będą tak samo traktować innych. W ten sposób jest zdecydowanie większa szansa, że ludzie u Ciebie będą dobrze wdrażani i będą się stosować do wytycznych, które gwarantują wysoką jakość obsługi Klienta, ale bezpieczeństwo Twoje i Klientów.

Adres

Katowice

Strona Internetowa

http://twojafirmatwojeryzyko.pl/, https://skillio.com.pl/

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Małgorzata Bazan umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij