29/05/2026
🟢Obowiązkowy KSeF stał się dla firm jedną z największych zmian w rozliczeniach VAT od lat. Wielu przedsiębiorców zakładało jednak, że mimo przejścia na faktury ustrukturyzowane nadal będzie mogło wygodnie wysyłać klientom „normalne” PDF-y jako czytelne wizualizacje dokumentów zapisanych w systemie. Najnowsza interpretacja Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej pokazuje jednak, że skarbówka patrzy na tę praktykę znacznie ostrzej, niż spodziewał się biznes.
👉A co na ten temat myślą przedsiębiorcy? Poniżej wiadomość od jednego z naszych klientów. Polecam lekturę.
Jeśli się dobrze zastanowić, to stanowisko fiskusa jest słuszne.
Obecnie podstawą do opodatkowania jest FV zarejestrowana w systemie KSeF, a więc taka, która jest, ale jej nie ma.
Generowanie wizualizacji PDF to już proces ekstrakcji ducha z ducha. Podobnie jak FV w systemie KSeF, tego dokumentu fizycznie nie ma, więc w myśl logiki fiskalnej istnieje i podlega opodatkowaniu. Z kolei wydruk takiego dokumentu to już nie tylko niedoskonała translacja, lecz sensu stricto alchemiczna transmutacja. Powstaje faktura „zrodzona, a nie stworzona”. Ta fizyczna FV z kolei jest, czyli jej nie ma, ale ponieważ umieszczenie na niej numeru KSeF oraz kodu QR (jak się domyślamy -o tej samej treści i wartości co FV z systemu KSeF) nie gwarantuje bezpieczeństwa podatkowego, taki twór może zostać uznany za odrębną FV.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że każdy z tych bytów jest inny. Warto tutaj zauważyć, że stanowisko fiskusa wyraźnie oddziela od siebie percepcję teologiczną i fiskalną. W myśl filozofii chrześcijańskiej Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty są jednością i mogą być tak interpretowani, ponieważ przynależą do świata niebiańskiego. Ekstrapolacja tej myśli na nasz ludzki, ziemski padół, tzn. na będącą, ale nieistniejącą FV z systemu KSeF, jej będącego, lecz nieistniejącego ducha PDF oraz istniejącą fizyczną FV, niebędącą fakturą, jest ze wszech miar nieprawidłowa.
Są to przecież trzy różne- takie same -FV i każda z nich może zostać osobno opodatkowana. Aż strach pomyśleć, co się stanie, jeśli z wygenerowanego ducha z ducha, czyli z będącej, ale nieistniejącej FV PDF, wydrukujemy kilka kopii. Teoretycznie będą takie same, ale jest to całkowicie błędne myślenie. Każda kolejna kopia na poziomie nadstrukturalnym, strukturalnym, cząsteczkowym, atomowym i izotopowym będzie fundamentalnie innym dokumentem, więc może zostać opodatkowana tyle razy, ile kopii jesteśmy w stanie wydrukować.
Tego, kogo nie przekonują argumenty filozoficzno-teologiczne, powinna przekonać lektura Harry'go Pottera. Uważny czytelnik dostrzeże pewne analogie i zauważy, że w gruncie rzeczy fiskus kierował się logiką i myślą głęboko zakorzenionymi w kulturze współczesnego podatnika. Nieistniejąca fizycznie FV z systemu KSeF jest jak czarodziej czystej krwi, nieistniejący, ale będący ekstrakt PDF staje się mieszańcem, a fizyczny rachunek- istniejący, ale niebędący fakturą VAT -to już tylko mugol.
Szkoda tylko, że w stanowisku fiskusa nie doprecyzowano, czy interpretację opracowali amatorzy trwałego wypoczynku w Tworkach czy może w Charcicach.
Jedno jest pewne: przy tak stabilnym, logicznym i przewidywalnym prawie wkrótce i ja stanę się amatorem wypoczynku w tych zacnych miejscach.