11/05/2026
Masz pracę.
Zarabiasz.
Ogarniasz rachunki, dzieci, wakacje, codzienne życie.
Może nawet coś odkładasz.
I dziś wszystko działa, bo:
✔️ jesteś aktywna zawodowo
✔️ masz energię
✔️ możesz pracować
Ale ZUS nie liczy tego, jak żyjesz dziś.
Liczy składki i statystyki.
A prognozy są brutalne.
Przewidywana stopa zastąpienia emerytury w Polsce:
ok. 50% – dla dzisiejszych 50-latków
ok. 40% – dla dzisiejszych 40-latków
ok. 30% – dla dzisiejszych 30-latków
nawet 20–25% – dla dzisiejszych 20-latków
Czyli?
Jeśli dziś zarabiasz 10 000 zł:
50-latek może dostać ok. 5 000 zł emerytury
40-latek ok. 4 000 zł
30-latek ok. 3 000 zł
20-latek nawet tylko 2 000–2 500 zł
A teraz dodaj do tego fakt, że wraz z wiekiem zwykle rosną koszty leczenia.
I pojawia się pytanie:
Czy na emeryturze chcesz:
— czekać miesiącami na specjalistę w NFZ
— wybierać między lekami a rachunkami
— prosić dzieci o pomoc
— czy jednak zachować niezależność?
Bo problem są tak naprawdę dwa:
❌ niższe dochody
❌ coraz droższe i mniej dostępne leczenie
Dlatego coraz więcej osób nie chce wybierać między:
„ochroną” a „odkładaniem pieniędzy”.
Szukają rozwiązania, które jednocześnie:
✅ daje wypłatę pieniędzy w razie choroby lub pobytu w szpitalu
✅ zabezpiecza rodzinę, gdy nie możesz pracować
✅ buduje kapitał na przyszłość
✅ i pozwala odzyskać wpłacone środki wraz z wypracowanym zyskiem, jeśli nic złego się nie wydarzy
Bo dodatkowa emerytura nie buduje się 5 lat przed końcem pracy.
Buduje się wtedy, kiedy jeszcze masz czas po swojej stronie.