26/10/2026
Do branży księgowej, księgowych i właścicieli biur rachunkowych
*Od razu zaznaczam, że to będzie dłuższy post, ale mam nadzieję, że dotrwacie do końca.
Kochani!
Jak dobrze wiecie, z branżą księgową jestem związany od dawna, zarówno z perspektywy zawodowej, ale nie tylko. Przez ostatnie lata aktywnie uczestniczyłem w wielu projektach dotyczących integracji, rozwoju i edukacji całej branży i robiłem to z czystą radością i satysfakcją.
W większości inicjatyw uczestniczyłem przede wszystkim dlatego, że szczerze polubiłem całe środowisko i ludzi, którzy je tworzą.
Z wieloma z Was nawiązałem bliższe relacje i nie tylko koleżeńskie, ale też - nie boję się tego powiedzieć – przyjacielskie. Nie jestem w stanie wymienić wszystkich, ale Ci co mają wiedzieć to wiedzą.
Nigdy nie odmówiłem nikomu pomocy i wsparcia i zawsze służyłem poradą i podpowiedzią.
Przedstawiciele różnych izb i stowarzyszeń biur zawsze byli mile widziani na wszystkich organizowanych przez nas wydarzeniach, a same organizacje miały tam swoje miejsce i możliwość prelekcji, oczywiście bezpłatnie.
Zawsze stałem też murem za branżą księgową, czy to w sytuacjach, gdy była atakowana przez internetowych trolli, czy w sporach m.in. z doradcami podatkowymi, gdzie jako jeden z niewielu otwarcie stałem po stronie biur.
I szczerze wierzyłem (i chyba dalej wierzę), że jest to branża wyjątkowa, gdzie potencjalni konkurenci potrafią zer sobą rozmawiać, wspierać się wzajemnie i sobie pomagać.
Ostatnio Biuro Rachunkowe "DS" Dariusz Smoleński napisał bardzo fajny tekst o współpracy oraz poszanowaniu i zdrowej konkurencji. Wiele osób się pod tym podpisało, w tym również ja.
I w tym wszystkim dzieje się coś, co budzi moje szczere zdziwienie, ale też po prostu smutek.
Ostatnio wspólnie z Anna Gembicka-Wilk podjęliśmy decyzję, że idziemy razem i łączymy siły. Decyzję biznesową niezbędną dla naszego rozwoju i decyzję, która ma pozwolić nam utrzymać się na rynku. I co najważniejsze - decyzję dla nas, a nie przeciwko komuś.
Wszyscy wiemy, jak dziś wygląda rynek. Wiemy, że idzie technologia i cyfryzacja, usługi się zmieniają, w branży pojawiają się nowi gracze (banki, firmy technologiczne), którzy agresywnie odbierają klientów.
Wiemy też, że wiele kancelarii od dawna prowadzi również działalność księgową, a największe biura intensywnie prowadzą procesy konsolidacyjne.
Takie są realia i nic na to nie poradzimy.
I każdy w tych realiach musi znaleźć swoją drogę, my również.
Większość biur rachunkowych też się zmienia i zmienia zakres i charakter swoich usług.
Na każdej konferencji słyszymy, że trzeba robić więcej, wchodzić w nowe obszary, że biuro ma nie tylko księgować, ale też pomagać w innych obszarach (od tworzenia oprogramowania, przez kwestie bankowe na ubezpieczeniach i leasingach kończąc).
I ja to doskonale rozumiem. Tak samo jak rozumiem, że coraz więcej biur aktywnie działa w branży szkoleniowej i doradczej. A te przecież zawsze były naszą domeną…
Czy ja kiedyś powiedziałem o tym złe słowo, czy narzekałem? Nie, wręcz przeciwnie – zawsze kibicowałem, a nawet zachęcałem do takich inicjatyw. Robiłem to dlatego, że z jednej strony wiem jak duży jest ten rynek (dla każdego miejsca wystarczy), a z drugiej znam wiele osób z branży, które swoją wiedzą i umiejętnościami przewyższają większość szkoleniowców czy doradców.
Ale okazuje się, że dla części osób poszerzanie zakresu usług i szukanie swojej drogi jest w porządku, o ile nie robi tego LTCA...
Ja oczywiście wierzę, że większość z Was przyjęła wiadomość o naszej współpracy z Anią ze szczerą radością i nam kibicuje.
Zdaję sobie też sprawę z tego, że nie wszystkim może się to podobać z różnych przyczyn i jest to dla mnie oczywiste. To niezadowolenie można wyrazić na różne sposoby – oczywiście najlepiej powiedzieć nam to wprost lub zrezygnować z naszych usług. Ja się na nikogo nie obrażę, jeżeli pójdzie gdzie indziej, mamy przecież wolny rynek.
Ale czym innym jest wyrażenie niezadowolenia, a czym innym wykorzystywanie tej sytuacji do niszczenia wizerunku LTCA, Ani i mojego oraz realizacji swoich osobistych celów poprzez rozsiewanie bezpodstawnych i kłamliwych oskarżeń.
Na to mojego przyzwolenia nie będzie.
W różnych gronach rozsiewane są oszczerstwa, które nie mają nic wspólnego z prawdą.
Słyszę, że składamy oferty do klientów współpracujących z nami biur, że „kradniemy”, że gramy nie fair.
Czy tak jest? Oczywiście, że nie jest i co więcej – nie będzie!
Za długo jesteśmy w tym biznesie, żeby pozwolić sobie na zniszczenie naszej reputacji poprzez takie zagrywki i na to daję moje słowo.
Jeżeli ktoś uważa, że jest inaczej, niech pokaże jednego klienta, z którym współpracowaliśmy jako LTCA w ramach naszych umów z biurami, a któremu teraz złożyliśmy ofertę lub go „ukradliśmy”? Zapraszam
Skąd zatem te pomówienia? Tutaj mogę się tylko domyślać, ale dla mnie mniej ważne są przyczyny, a bardziej efekty.
A efekty są takie, że nasze dobre imię jest szargane i będziemy z tym walczyć z pełną stanowczością.
Może ktoś by wolał, żebyśmy robili to w ukryciu i po cichu, albo pod płaszczykiem „przyjacielskich” intencji krok po kroku przejmowali rynek i klientów.
Tak byłoby lepiej? Otóż nie dla nas, bo my – wbrew niektórym – naprawdę gramy fair.
I niezależnie od wszystkiego, dalej będziemy robić wszystko, aby dostarczać Wam najwyższej jakości usług.
A ja osobiście dalej będę angażował się we wszystkie inicjatywy, które będą integrować branżę, wspomagać wspólne działania i budować przyjacielskie więzi, mimo „konkurencyjnych” interesów.
Na koniec mam do Was wszystkich ogromną prośbę - nie szukajcie wroga we mnie czy LTCA, bo prawdziwi wrogowie Waszych biznesów czają się gdzie indziej…
Marcin.