03/08/2026
Spotkałaś się z określeniem „lifestyle inflation” lub „lifestyle creep”? Te anglojęzyczne pojęcia da się przetłumaczyć na polski za pomocą popularnego powiedzenia „apetyt rośnie w miarę jedzenia”.
💡O co dokładnie chodzi? O zmianę nawyków konsumpcyjnych wynikającą ze wzrostu dochodów.
Nasze zarobki rosną, a wraz z nimi dobra, które do niedawna uznawaliśmy za luksus, stają się nowym standardem, standardem, poniżej którego nie chcemy schodzić. To mogą być bardziej wyszukane potrawy, droższe ubrania, dodatkowe subskrypcje i inne wydatki na rozrywkę, bardziej zaawansowane sprzęty AGD, a w najbardziej zamożnych grupach np. druga, typowo wakacyjna nieruchomość.
Zjawisko to dotyczy najczęściej dwudziesto- i trzydziestolatków, którzy doświadczają awansu zawodowego i znaczącej, szybkiej poprawy statusu materialnego, a dziś jest dodatkowo wzmacniane przez media społecznościowe. Zdjęcia z wakacji i luksusowa konsumpcja, którą twórcy cyfrowi chętnie chwalą się w sieci, sprawiają, że rosną nasze aspiracje i potrzeby – często w stopniu, któremu nie jesteśmy w stanie sprostać.
Zauważyłaś podobny mechanizm u siebie lub swoich bliskich? Co jest dobrem, bez którego przez lata mogłaś się obyć, a teraz nie wyobrażasz sobie bez niego życia?